Zapewnia, że nie czuje się jeszcze himalaistą, lecz reportażystą sportowym z ambicjami. To Oswald Rodrigo Pereira, PR manager programu Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera, który towarzyszył ostatniej polskiej zimowej wyprawie na K2.


Jaki jest „szczyt marzeń”?

Everest na pewno jest marzeniem wielu osób. Może kiedyś też moim. Ale mam wrażenie,że komercjalizacja wypraw na najwyższy szczyt Ziemi spowodowała, że może to już nie być tak atrakcyjny cel dla tych najbardziej ambitnych wspinaczy na świecie.

 

Bartosz Ziemski

To co w zamian?

W Karakorum jest wiele szczytów, niektóre z nich są nawet dziewicze. Wejście na taki niezdobyty wcześniej szczyt musi być czymś niesamowitym. Ale motywacją dla wielu wspinaczy jest też zdobycie ośmiotysięcznika nową drogą albo w stylu alpejskim. Dla nas szczytem szczytów jest K2, jedyny ośmiotysięcznik jeszcze niezdobyty zimą. To chyba marzenie większości himalaistów, przynajmniej tych w Polsce. Dotychczas wszystkie zimowe wyprawy na ten liczący 8611 m n.p.m. szczyt, w tym polskie, nie kończyły się zdobyciem szczytu.

Do ilu więc razy sztuka?

Planujemy wyprawę na zimę 2020/2021. Pierwotnie mieliśmy atakować tej zimy, ale kontuzja kilku zawodników sprawiła, że kierownik programu Polski Himalaizm Zimowy, Piotr Tomala, musiał przełożyć wyprawę. Wymagana jest maksymalna sprawność i wierzę, że tym razem polski atak na K2 zimą 2020/21 zakończy się sukcesem.

 

Jarosław Gawrysiak

 

Co jest celem wspinaczki na sześcio-, a zwłaszcza ośmiotysięczniki?

Życie blisko cienkiej czerwonej linii smakuje najlepiej. To częsta odpowiedź himalaistów. Sytuacje ekstremalne i płynące z nich doświadczenia wywołują ogromne emocje i dają poczucie absolutnego przełamania swoich barier. Mówimy przecież o ekstremalnie niekorzystnych warunkach pogodowych, mrozie sięgającym -50 stopni Celsjusza i huraganowym wietrze. Szczególnym celem i motywacją dla wspinaczy sportowych jest nowa droga albo góra zdobyta w sportowym stylu, natomiast obecność na szczycie często nawet nie jest w pełni świadoma. Zmęczenie towarzyszące atakowi szczytowemu jest tak wielkie… Wspinanie to maraton na szczyt, po którym alpinistę czeka jeszcze kolejny maraton – w dół. I to jest często najbardziej niebezpieczna część wyprawy. Przykładem obrazującym o jak ekstremalnym wysiłku mówimy, jest choćby zakończona sukcesem wyprawa na Nanda Devi East (7434 m n.p.m.). Końcowy etap ataku szczytowego poprowadzili Jarosław Gawrysiak i Wojciech Flaczyński w czerwcu 2019 r. Różnica poziomów między obozem IV (6800 m n.p.m.) a szczytem to 634 m. Niby niewiele, ale zajęło
około 20 godzin w obie strony.

 

Rafał Fronia

 

Jakie bolączki dają się we znaki na dachach świata?

Oczywiście przy takich wyprawach przebywamy cały czas w mocno niesprzyjających warunkach. Weźmy na przykład na pozór niewinne światło słoneczne, które może dosłownie oślepić – dlatego używamy okularów ze specjalną ochroną. Do wysokości 5000 m n.p.m. z powodzeniem stosujemy na przykład okulary z filtrami UV i polaryzacyjnymi Polaroid i Carrera, które program Polski Himalaizm Zimowy otrzymał od Safilo w ramach współpracy. Do trekkingu są doskonałe. Wyżej mamy już swój indywidualny specjalistyczny sprzęt. Nie jesteś himalaistą, ale też masz swój rekord wysokości… Tak jest, a dokładnie 6100 m n.p.m. – podczas wyprawy na Nanda Devi East. Fakt, że w ogóle mogłem znaleźć się na takiej wyprawie i dojść relatywnie wysoko, to zasługa wielu osób ze środowiska, które są dla mnie motywacją, ale też wsparciem.

6 tysięcy metrów to za mało?

Oczywiście, to moje marzenie i chcę więcej. Wiem jednak, że zanim będę mógł podjąć takie wyzwanie, będę musiał wiele się jeszcze nauczyć o górach i sobie samym. Himalaizm to sport, ale też styl życia, który jest ciągłą codzienną pracą nad sobą samym i to mnie chyba najbardziej tym pociąga. A szczyt czy rekord wysokości jest nagrodą za tę ciężką pracę.

 

Filip-Babicz


 

Dowiedz się więcej o marce Polaroid Eyewear

Polaroid Eyewear